Aż 53 proc. firm przyznaje, że niewypłacalność kontrahentów martwi je bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Dane z raportu European Payment Report 2025 autorstwa Intrum pokazują, że niepewność i ograniczone zaufanie w relacjach biznesowych utrzymują się na wysokim poziomie. W praktyce takie podejście często prowadzi do nieuzasadnionej rezygnacji z części kontraktów, co negatywnie odbija się na finansach obu stron, a w szerszym kontekście – także gospodarce całego kraju. Sytuacja ta, określana jako „podatek od nieufności”, jest szczególnie ryzykowna dla tych organizacji, których działalność bazuje na szybkiej wymianie towarów i usług. Jakie są jej konsekwencje i jak je ograniczyć?
Według najnowszych danych z Intrum European Payment Report 2026 (EPR), polskie firmy operują z marginesem bezpieczeństwa płatniczego, który niemal w całości został już wykorzystany. Średnio 11,4% przychodów polskich przedsiębiorstw wpływa po terminie, a próg, po którym opóźnienia zaczynają zagrażać działalności operacyjnej, wynosi 11,5%. Różnica między tymi wartościami to zaledwie 0,1 punktu procentowego. Każde dodatkowe pogorszenie dyscypliny płatniczej kontrahentów może bezpośrednio zachwiać płynnością wielu firm. Skala zjawiska potwierdzana jest przez kondycję gospodarki: łączne zaległości płatnicze polskich przedsiębiorstw przekroczyły na koniec listopada 2025 r. 46,2 mld zł, a liczba niewypłacalności osiągnęła w 2025 r. historyczny rekord 6566 przypadków[3], mimo że PKB Polski wzrosło w tym samym roku o 3,6%.
W ubiegłym roku na wakacje wyjechało 60 proc. Polaków, a wszystko wskazuje na to, że tegoroczny sezon przyniesie jeszcze lepszy wynik[1]. Z danych Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego wynika, że tylko w pierwszym kwartale z wyjazdów zorganizowanych skorzystało o 120 tys. osób więcej niż w tym samym okresie w 2024 roku – to wzrost o 5,5 proc[2]. Choć liczby te pokazują, że rośnie zaufanie do wyjazdów zorganizowanych, nie wszystkim turystom udaje się uniknąć rozczarowań. Skorzystanie z usług profesjonalnej firmy jest wygodne, ale wiąże się z pewnym ryzykiem. Co zrobić, gdy zamiast zasłużonego wypoczynku czeka nas walka o zwrot pieniędzy?
Odpowiedzialność osobista członków zarządu bywa często bagatelizowana. Tymczasem kwestia ta może urosnąć do rangi rzeczywistego problemu na skutek zaniechania. Wystarczy zbyt długo zwlekać z oceną sytuacji finansowej spółki albo błędnie zinterpretować oznaki niewypłacalności, by otworzyć sobie drogę do realnej odpowiedzialności majątkiem prywatnym.
W dynamicznym krajobrazie polskiego biznesu zarządzanie nieuregulowanymi należnościami stało się kluczowym wyzwaniem. Z miliardami złotych uwięzionymi w niezapłaconych fakturach, firmy w całym kraju dążą do poprawy swojej płynności finansowej i utrzymania wzrostu. Jednak według danych z badania przeprowadzonego przez Intrum – European Payment Report 2024 – aż połowa polskich firm ma problem ze sprawdzaniem płynności finansowej swoich klientów. Oznacza to, że udzielają one kredytów kontrahentom i konsumentom, którzy mogą nie być w stanie wywiązać się ze swoich zobowiązań. To z kolei może prowadzić do znacznego pogorszenia sytuacji finansowej firmy.
W III kwartale 2022 r. liczba niewypłacalności w biznesie wzrosła o ponad 1/4 w stosunku do poprzedniego kwartału. 73 przedsiębiorstwa ogłosiły upadłość, a 677 rozpoczęło proces restrukturyzacji.
Płynność finansowa kontrahentów wpływa bezpośrednio na aktualną kondycję i przyszły rozwój przedsiębiorstwa. Opóźnienia w zapłacie za wykonaną usługę lub sprzedany towar mogą wstrzymać planowane inwestycje, a nawet utrudnić uregulowanie własnych zobowiązań. Jak wskazują badania Intrum, w związku ze spowolnieniem gospodarczym terminowa zapłata dostawcom stanowi spore wyzwanie dla połowy przedsiębiorców. Choć ryzyko opóźnień ze strony kontrahentów jest wkalkulowane w działalność gospodarczą, właściciele firm mogą je znacząco ograniczyć przy pomocy dostępnych danych i narzędzi.
Niewypłacalność dłużnika, będącego osobą fizyczną, zwykle odbija się na całej jego rodzinie. Często taka osoba, nie posiada majątku z którego można byłoby przeprowadzić skuteczną egzekucję. Dla wierzyciela oznacza to dodatkowe koszty kolejnych prób wyszukania majątku przez komornika.
Do tej pory, aby ogłosić bankructwo, trzeba było wykazać, że do niewypłacalności doszło z przyczyn wyjątkowych i niezależnych od dłużnika. Ponadto konsument musiał mieć pieniądze na pokrycie postępowania. Od 1 stycznia regulacje się zmieniły.
Jak podaje Biuro Informacji Gospodarczej aż 2,37 mln konsumentów nie radzi sobie z terminowym regulowaniem należności. Łączna kwota zadłużenia Polaków pod koniec września 2014 r. wyniosła aż 41,55 mld zł.
Ani upadłość, ani likwidacja, ale druga szansa – 1 stycznia 2016 r. wejdzie w życie nowe prawo restrukturyzacyjne, którego przepisy mają ułatwić przedsiębiorstwom wychodzenie z tarapatów finansowych, a także zabezpieczyć interesy wierzycieli.
Procesy cywilne o odzyskanie długu potrafią ciągnąć się latami, bo czasu ich trwania nie ogranicza żaden przepis prawa. W tym okresie sytuacja finansowa dłużnika może się pogorszyć, co utrudnia odzyskanie pieniędzy nawet po pomyślnym dla nas wyroku. By uniknąć tej sytuacji, wierzyciel może wystąpić z wnioskiem o zabezpieczenie roszczenia. Co warto wiedzieć na ten temat?
W I kwartale tego roku ogłoszono 2 054 upadłości konsumenckie, II kwartał zamknął się podobną liczbą, a tylko w ciągu lipca i sierpnia przybyło w naszym kraju 2 675 „bankrutów”[1].
Do końca października br. upadłość konsumencką ogłosiło aż 6,3 tys. osób[, a suma przeterminowanych należności Polaków wzrosła w III kw. 2019 r. o ponad 2 mld zł, do kwoty 78,7 mld zł.
Kumulowanie zadłużeń i zachwianie płynności finansowej firmy. Zatory płatnicze to zmora nie jednego przedsiębiorstwa. Występujące u jednej firmy prowadzą do pogorszenia sytuacji również kolejnych, wywołując tzw. efekt domina.