Choć początek czwartkowej sesji na GPW miał nerwowy przebieg, a samo jej otwarcie nastąpiło na lekkim minusie (WIG -0,14%, a WIG20 -0,09%), to w kolejnych godzinach handlu przewagę na warszawskim parkiecie zdobyli kupujący akcje.
Choć otwarcie poniedziałkowej sesji na GPW nie było udane (WIG -0,29%, a WIG20 -0,38%), to w kolejnych godzinach handlu nastroje na warszawskim parkiecie uległy wyraźnej poprawie, a wskaźniki szerokiego rynku i blue-chipów ustaliły swoje nowe maksima od marca br.
W czwartek notowania akcji na globalnych rynkach, mierzone siłą ogólnoświatowego indeksu MSCI AC World, poszły w górę dokładnie o 2%, wzrastając już trzecią sesję z rzędu i odbijając się tym samym wyraźnie od ustanowionych w poniedziałek najniższych swoich poziomów od 1 września 2010 r.
Tak przynajmniej wynika z piątkowych wypowiedzi przedstawicieli koalicji rządu Angeli Merkel – ich zdaniem trwają w rządzie rozmowy nt. tego jak wesprzeć niemieckie banki w przypadku gdyby Grecja nie spełniła narzuconych warunków otrzymania kolejnych środków pomocowych – oraz z doniesień tygodnika Der Spiegel – ten z kolei podkreśla, że ministerstwo finansów naszych zachodnich sąsiadów przygotowuje analizy na okoliczność bankructwa Hellady, która to może zakończyć się nawet jej wyjściem ze strefy euro.
Piątkowa sesja na GPW upłynęła pod hasłem wyraźnego spadku cen akcji. Sygnał do wyprzedaży na warszawskim parkiecie nadszedł z zagranicy.
W czwartek wartość głównych indeksów GPW wyraźnie wzrosła, odbijając się tym samym po niewielkim środowym spadku.
Poniedziałek jak na razie przynosi spadek cen na warszawskiej giełdzie. Nie jest on jednak zbyt duży, podobnie zresztą jak i skala obrotów.
Pierwsza część poniedziałkowej sesji upłynęła na polskim rynku finansowym pod hasłem niewielkiej przeceny naszej waluty oraz lekkiego spadku wartości indeksów na GPW.
W czwartek inwestorzy na światowych rynkach akcyjnych, bardzo chętnie kupowali walory spółek oraz zwiększali swoje zaangażowanie w euro w zamian za dolary.
W środę nastroje inwestorów na finansowych rynkach Starego Kontynentu nie są dobre. Europejskie giełdowe indeksy akcyjne spadają już drugi dzień z rzędu, co dotyczy także GPW, a kurs EUR/USD, który to wczoraj po początkowej wyraźnej zniżce zdołał się jakoś wyplątać z kłopotów i zakończył cały dzień 0,13% aprecjacją, dziś znowu wyraźnie idzie w dół, co z kolei szkodzi naszej walucie.
W piątek nastroje na polskim rynku finansowym uległy pogorszeniu, choć jeszcze w czwartek były one wyśmienite. Główny indeks warszawskiego pakietu zakończył dzisiejszą sesję na 0,03% minusie, zniżkując do poziomu 2166,38 pkt, a o godz. 17:30 złoty tracił na wartości: 0,40% wobec euro (kurs EUR/PLN 4,4196) i 1,70% wobec dolara (kurs USD/PLN 3,4875).
Pierwsza część czwartkowego handlu na europejskim rynku przebiegła pod hasłem wyraźnego wzrostu cen wspólnej waluty i akcji notowanych na Starym Kontynencie
Pierwsza część poniedziałkowej sesji na rynkach finansowych Starego Kontynentu przebiegła w nienajgorszej atmosferze.
Związek Firm Doradztwa Finansowego (ZFDF) prezentuje wyniki sprzedażowe, jakie osiągnęły firmy zrzeszone w organizacji w I kwartale 2012 r.
Pomimo wczorajszego, najsilniejszego od 11 marca trzęsienia ziemi w Japonii, którego siła wyniosła 7,4 stopnia w skali Richtera, dziś rynki w regionie Azji i Pacyfiku, w tym w szczególności w Japonii, nie tylko nie spadły, a wręcz zanotowały wyraźny wzrost. Co prawda w wyniku tego wtórnego wstrząsu zginęło co najmniej 3 osoby, a ponad 140 zostało rannych, ale jak się okazało kataklizm ten nie wpłynął negatywnie na mocno uszkodzone przed miesiącem elektrownie atomowe w prefekturze Fukushima. Czwartkowe trzęsienie wywołało z kolei wyciek wody w elektrowni w Onagawie, ale nie doprowadził on do zwiększonego poziomu radiacji na zewnątrz tej siłowni.